Moja droga do stanowiska młodszej księgowej była długa, wyboista i bardzo ciernista. Zanim udało mi się otrzymać propozycję zatrudnienia wzięłam udział w kilkunastu procesach rekrutacyjnych, a po każdym procesie moje nastroje rekrutacyjne malały, malały i malały. Trudno się dziwić, skoro przez kilka miesięcy regularnie utwierdzałam się w przekonaniu, że jestem gorsza od innych, bo pracodawcy nie wybierają mnie do siebie do pracy. Gdy już byłam na skraju załamania nerwowego, nareszcie zdarzył się cud w postaci mojego obecnego szefa, który postanowił dać mi szansę się wykazać. W tamtym czasie byłam taka szczęśliwa, że ostatkiem silnej woli powstrzymałam się przed rzuceniem się na szyję pracodawcy i daniu mu siarczystego całusa w nagrodę. To na pewno nie zostałoby miło przyjęte i mogłabym się dość szybko pożegnać z właśnie otrzymaną posadą.

Z chwilą zatrudnienia się postanowiłam, że w pracy będę dawała z siebie wszystko, by udowodnić pracodawcy, że nie popełnił błędu zatrudniając młodej i niedoświadczonej decyzji. W końcu do pracy na stanowisku młodszej księgowej nie potrzeba doświadczenia, a często nie potrzeba również wykształcenia wyższego. Ja przynajmniej jedną z tych rzeczy miałam, dlatego czułam się dość dobrze, młodsza księgowa Legnica.

Pracodawca jest chyba dość zadowolony z mojej pracy, bo na razie nikt się na mnie nie uskarża. Nawet moja przełożona twierdzi, że mam talent do księgowości i będą ze mnie ludzie!

Napisz komentarz