Siedzę przy stole i wpatruję się w telefon mając nadzieję, że siłą wzroku wywołam telefon od swojego kuzyna, Michała, który dzisiaj miał iść do swojego prezesa i zapytać czy czasem jego firma nie potrzebuje kogoś do pracy w księgowości. Obietnicę załatwienia dla mnie tej sprawy wymogłem na Michale niemal siłą, bo on nie chciał narażać się prezesowi i załatwić pracy swojemu kuzynowi, czyli mnie. W końcu, po długich namowach i wielu obietnicach Michał zgodził się wybrać na prywatną rozmowę i spróbować mi pomóc w załatwieniu pracy. Ja sam od niemal pół roku usiłuję zostać młodszym księgowym, młodszy księgowy Tychy, jednak w ogóle mi to nie wychodzi.

Sami rozumiecie, że po sześciu miesiącach niepowodzeń musiałem spróbować w jakiś inny sposób znaleźć pracodawcę, nawet jeśli oznaczało to poproszenie Michała o przysługę. On pracuje w dużej korporacji na stanowisku programisty i wiem, że w jego firmie jest bardzo rozbudowany dział finansów i rachunkowości. Tam na pewno znalazłoby się miejsce dla kogoś takiego jak ja, jednak wszystko teraz w rękach Michała.

Jeśli nie uda mu się załatwić mi pracy, to nic się takiego nie stanie. Wystarczy, że próbował mi pomóc, a to już jest dużym wsparciem. Mam jednak taką cichą nadzieję, że pracodawca Michała zechce przynajmniej zaprosić mnie na indywidualne spotkanie. Może na nim uda mi się zaprezentować z jak najlepszej strony i tym samym zapewnię sobie pracę?

Napisz komentarz