Dzisiaj na cały dzień pracy przygotowałem się niczym na kilka dni w bardzo ciężkich warunkach. Wczoraj po południu kierownik działu poinformował nas, że dzisiaj będziemy pracować nieco dłużej, by nadrobić wszystkie zaległości, jakie powstały w ciągu ostatniego miesiąca. Kierownik nie uściślił ile oznacza „nieco dłużej”, jednak dodał, że do domu zostaniemy wypuszczeni dopiero wtedy, gdy wszystko będzie zrobione. Oznacza to, że w tej zakichanej pracy będę mógł siedzieć nawet do 24.00.

Jako młodszy księgowy Ruda Śląska nie powinienem być traktowany jak każdy inny księgowy, dlatego powinienem móc pójść wcześniej do domu. W końcu zawsze umniejsza się moją rolę w firmie, dlatego i tym razem powinno się mnie pominąć. Tak jednak nie jest – kierownik chce wykorzystać do pracy wszystkie możliwe ręce i głowy.

Do pracy wybrałem się więc dziś wyposażony w cały zapas kanapek, sałatek i batoników. Wieczorami uwielbiam sobie podjadać, dlatego bez paczki paluszków by się nie obyło. Gdy koleżanka z pracy zobaczyła ilość jedzenia jaką mam dziś ze sobą, na początku nie wiedziała czy się śmiać czy płakać, jednak w końcu podsumowała jedynie, że w razie czego wie do kogo się udać po coś do jedzenia.

Mam nadzieję, że nie będę musiał zjeść całych swoich zapasów, bo do domu wrócę dość szybko. Dzisiaj mam zamiar pracować na 120%, żeby jak najbardziej skrócić czas dodatkowy, jaki będę musiał spędzić w pracy.

Napisz komentarz