Dzisiejszy dzień w pracy był tak bardzo stresujący, że nie pamiętam bym kiedykolwiek denerwowała się tak wiele i tak długo jak dziś. Wczesnym rankiem okazało się, że wyliczenia jakie wykonałam pod okiem mojej bezpośredniej przełożonej zawierają spore błędy, a klient, który zlecił nam wykonanie rozliczenia jest wielce niezadowolony z usług zatrudniającego mnie biura rachunkowego. Żeby nie stracić pracy i nie narazić się na jeszcze większą złość pracodawcy od rana do późnych godzin popołudniowych wyszukiwałam błędy, poprawiałam niezgodności i modliłam się, by tym razem wszystko było dobrze.

Całodniowy stres objawił się tym, że gdy po powrocie do domu zeszło ze mnie całe napięcie, to jedynie siadłam na kanapie i od tego czasu nie jestem w stanie się z niej podnieść, młodsza księgowa Kielce. Strasznie boli mnie głowa, na pewno mam migrenę spowodowaną intensywnym dniem w pracy, a jak wiadomo na migrenę najlepszy jest sen. Już teraz poszłabym spać, jednak nie mam siły podnieść się z kanapy i iść do łazienki wykąpać się i przebrać w piżamę. Pozostaje mi więc leżeć bez ruchu, klikać na komórce i łudzić się, że za paręnaście minut poczuję się na tyle dobrze, by móc coś ze sobą zrobić.

Rozliczenie zostało poprawione i przesłane do klienta, dlatego przewidziana dla mnie na jutro rozmowa z pracodawcą na pewno nie będzie aż taka straszna. Dostanie mi się za nieuwagę i co najwyżej skończy się na paru groźbach. Przecież nie wyrzucą mnie za jedno przewinienie, które udało się naprawić, prawda?

Napisz komentarz