Nie przepadam za funkcją, jaka przypada mi w udziale, gdy w naszym biurze księgowym pojawia się jakiś nowy, młody księgowy, który mimo ukończonych studiów wyższych nie ma zielonego pojęcia o księgowaniu w praktyce. Nie wiadomo dlaczego mój szef już jakiś czas temu upatrzył mnie sobie jako osobę trzymającą pieczę nad nowymi pracownikami i tak już zostało.

s90Jakiś tydzień temu do naszego zespołu dołączył młodszy księgowy Chełm, Krystian, który jako jedyny przywraca mi wiarę w dzisiejszą młodzież i jej umiejętności. Krystian, jak się okazuje, pracował przez kilka lat jako asystent księgowości i na tym stanowisku nauczył się bardzo dużo – na tyle dużo, by szef od razu przyjął go na młodszego księgowego. Niewiele jest rzeczy, których nauczyć muszę nowego kolegę, a te, które wymagają nauki są przez niego bardzo szybko przyswajane. Wystarczy, że raz mu powiem lub pokażę, a Krystian od razu wykonuje nowe zadanie bardzo dobrze. Zdolnego mam ucznia – takich mogłabym mieć zawsze.

Jak tak dalej pójdzie to za dzień lub dwa nie będę miała w czym Krystiana instruować, może jedynie gdzie leży papier lub gdzie może znaleźć sprawozdania finansowe za zeszły rok. Do następnego nowego pracownika nie będę musiała zajmować się pracą innych osób, co bardzo mi odpowiada. W końcu każdy powinien pracować sam i zajmować się wyłącznie swoimi obowiązkami. Pomóc zawsze można, ale bez przesady.

Napisz komentarz